| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Tata Gość
|
Wysłany: Wto Mar 13, 2007 11:31 am Temat postu: Życie |
|
|
Tak,witam. Ja z kolei mam 4-kę dzieci,zarabiam mniej niż średnia krajowa,żona pracuje od 2 m-cy i otrzymuje najniższą krajową...średnio na członka rodziny mamy około 300 zł(kwota się zmienia w zależności ile nadgodzin ja wypracuję-kosztem nieobecności w domu). Jestem technikiem elektrykiem i mógłbym wyjechać do Eldorado...Jednak nie chcę opóścić mojej najmłodszej córki-1rok-...
Pomoc od Państwa? 300zł...Najstarszy syn-10 lat- musi otrzymywać hormon wzrostu,jakoś dzięki NFZ radzimy sobie,syn rośnie.Ma niedoczynność tarczycy-przydałyby się dodatkowe zajęcia z nauk ścisłych oraz "koniecznie" basen lub inna forma rozwoju fizycznego-a My w długach i na hamulcu w wydatkach jakichkolwiek , od połowy każdego m-ca...
Przydała by się ulga podatkowa( np.5% mniej za każde dziecko...) bo każdy pieniądz My,rodzice wydajemy na nasze pociechy- a nie na konto!(marzę o możliwości oszczędzania,chociaż 100zł m-c)
Szanowni Rządzący-jacykolwiek- róbcie wszystko ,by były ulgi dla rodzin wielodzietnych!!! Bo tam,przez nędzę,brak czasu dla dzieci,brak perspektyw,nadziei na przyszłość-rodzą się patologie, wypaczenia!!!! A przeciez nie tak miało być,moje dzieci nie urodziły się bez miłości, ja mam jej wiele dla nich.....Tylko jak już nie będę miał za co kupić mleka,....,to ukradnę....Komu?
Smutna perspektywa dla mnie i moich dzieci- moja wina? Pewnie tak,po co masz człowieku 4-rkę,po co...no po co? Komu to potrzebne?
Śmieszne-nieśmieszne.... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
pogłowie Gość
|
Wysłany: Wto Mar 13, 2007 11:31 am Temat postu: Polityka rodzinna |
|
|
Zwykle ludzie z oburzeniem podchodzą do kontroli urodzin w Chinach - że niehumanitarne, barbażyńskie.
Czym ta polityka różni sie od nowych rządowych propozycji - zamiast karania za zbyt dużą liczbę dzieci - karanie za abyt małą...
Tutaj nie ma jakościowej różnicy (na pewno w Chinach mówią że im mniej dzieci tym lepiej...)
Prawda jest taka, że i w Chinach i w Polsce rządy traktuja ludzi jak ubezwłasnowolnione bydło. Pogłowie bydła spada, grozi nam głód - trzeba coś z tym zrobic.
Jakie są przyczyny zaniepokojenia rządu?: że jest nas coraz mniej i że w związku z tym chore Państwo zbankrutuje? Jak macie czelnośc w ogóle odkrywac się z takimi pobudkami. Zachowując odrobinę przyzwoitości mogliby powiedziec: aby Polska rosła w siłę musi byc dużo Polaków, ale nie, zabraknie ludzi by płacic podatki i ZUS-y. To jest niewolnicze, prawie totalitarne Państwo.
Decyzje o potomstwie powinno podejmowac małżeństwo, polityka nie jest potrzebna rodzinie! Czy coś się stanie jak Polaków będzie 30 milionów? - będzie trochę luźniej. A zresztą - gdyby była praca w Polsce, to rodziłyby się dzieci. Za to że tej pracy nie ma, trzebaby było ten rząd jak i poprzednie powsadzac za kratki. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
matka Polka Gość
|
Wysłany: Wto Mar 13, 2007 11:31 am Temat postu: ulgi, ulgi i po trzecie ulgi |
|
|
| Ja powtórzę za wieloma rodzicami: stwórzcie nam rodzicom możliwość odpisywania wydatków na dzieci od podatków. To takie proste rozwiązanie i na pewno tańsze niż system rozdawnictwa zasiłków, które i tak trafiają nie tam gdzie powinny. Dzięki ulgom w portfelu uczciwych rodziców zostana pieniądze na wychowywanie dzieci i na spłatę kredytu na mieszkanie czy dom. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ojciec Gość
|
Wysłany: Wto Mar 13, 2007 11:31 am Temat postu: polityka i rodzina |
|
|
| Jeszcze jeden pomysł jak za pieniądze podatnika dożywić kolesi .przecież to pieniądze podatnika pomniejszone o koszt obsługi tej machiny. Wystarczy skończyć z wyzyskiem milionów ciężko pracujących potencjalnych rodziców, przywrócić sens pracy.To da sens życia i zakładania rodzin w tym pożal się Boże kraiku,a gro problemów z dzietnością rozwiąże się sama. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
mmamma Gość
|
Wysłany: Wto Mar 13, 2007 11:32 am Temat postu: to jest polityka PROKREACYJNA, a nie prorodzinnna |
|
|
| Wiazalam wielkie nadzieje z tym programem, liczylam na cos wiecej, a mianowicie na zapewnienie poczucia bezpieczenstwa rodzinie, ktora planuje miec pierwsze lub nastepne dziecko, ale bardzo sie zawiodlam. Niestety politykom zalezy jedynie na tym, aby rodzilo sie jak najwiecej dzieci i ku temu zostal stworzony ten projekt. Co dalej z rodzina i dziecm,i tego w programie nie ma. Zalezy wa edynie na stastystykach , na niczym wiecej. To jest jak z polityka telefoni komorkowych, ktora robia wszystko aby przyciagnac do siebie nowego klienta, nie troszcac sie o jego dalej, bo po co, skusil sie i juz musi tak zostac. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
matka Gość
|
Wysłany: Wto Mar 13, 2007 11:32 am Temat postu: Ulgi? |
|
|
| Docelowo 500 zł na dziecko? to smieszne. Czy Pani misnister tym chce zachęcić do posiadania dzieci młodych ludzi. Ja mam dwoje dzieci i wiem ile kosztuje zaspokojenie ich podstawowych potrzeb, Zarabiam z mężem przecietnie mało i na prawdę liczę tylko na ulgi w podatkach ale jakiś realne a nie te smieszne kwoty. Zamiast zasiłków oczywiście bo jałmużny nie potzrbują ludzie którzy są uczciwi, tylko konkretnych udogodnień! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
zatroskana Gość
|
Wysłany: Wto Mar 13, 2007 11:32 am Temat postu: becikowe |
|
|
| W domach dziecka przybywa dzieci urodzonych tylko po to by otrzymać becikowe. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bolo Gość
|
Wysłany: Wto Mar 13, 2007 4:10 pm Temat postu: |
|
|
| Wszystko pięknie widać - czarne na białym. Dzieci nie chcemy my młodzi bo za co utrzymamy? Ulgi, dodatki po co mi to! Chciałbym tylko uczciwie zarobić by móc założyć rodzine i mieć dziecko lub nawet dzieci. Chciałbym je utrzymać z własnej wypłaty a nie z dodatków. Dodatki mogąsie skończyćlub być jednorazowe a wypłata nie jest jednorazowa,a dziecko trzeba utrzymywać minimum do 18 roku życia. Rząd prorodzinny - śmiechu warte. Dajcie godziwie zarobić a problem z zakładaniem rodzin przeminie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kakola Gość
|
Wysłany: Wto Mar 13, 2007 4:10 pm Temat postu: poprawki |
|
|
Moje sugestie dotyczące polityki prorodzinnej:
1. zamiast dzielić jedną emeryturę na dwoje, żeby w razie rozwodu było sprawiedliwie, proponuję za każde wychowane dziecko dać kobiecie, która nie wróciła do pracy z tego powodu i nie odłożyła na swoją emeryturę (lub mężczyźnie, jeżeli on się tym zajmuje) konkretną sumę pieniędzy - jako jej emeryturę.
2. obniżyć lub zlikwidować podatek vat na artykuły związane z wychowaniem, edukacją dzieci
3. wprowadzić podatek od dochodów zależny od ilości utrzymywanych osób w rodzinie
4. zaoszczędzić na te cele pieniądze z becikowego (5 mld), który jest absurdalny i nikogo, poza przypadkami patologicznymi, nie zachęca do rodzenia dzieci. Czyli po prostu go zlikwidować, natomiast za to umożliwić bezpłatne "rodzenie po ludzku" oraz opiekę zdrowotną nad matką i dzieckiem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Piotr Gość
|
Wysłany: Wto Mar 13, 2007 4:11 pm Temat postu: Polityka podatkowa itp |
|
|
Doceniam, że taki dokument powstał, że myślenie o rodzinie w państwie pojawiło się. Deklaracje i opinie uderzają swoją trafnością. Niestety rozwiązania z znacznej mierze rozmijają się z nimi.
1. Skrajnym przykładem jest ogłoszenie kwot wolnych od podatku na osobę na utrzymaniu, a wprowadzenie faktycznie zasiłku kwotowego odejmowanego od wyliczonej kwoty podatku. Dla większości rodzin jest ma to ten sam wymiar finansowy, jednak nie likwiduje pułapki progresywnego podatku dla większych rodzin. Rodziny te aby zapewnić dzieciom godziwe warunki życia muszą osiągać większe dochody i nie powinny być obejmowane progresją podatkową w tym na tym samym poziomie co osoby nie mające dzieci na utrzymaniu. Przekształcenie więc w projekcie rządowym ulgi podatkowej, na deklarowaną w tytule kwotę wolną uważam za bardzo ważne. Koszty takich rozwiązań na pewno nie będą się istotnie różniły.
2. Interesujące jest dołączenie opracowań finansowych to projektu. Okazuje się, że koszty rozwiązań podatkowych na rzecz rodziny są następujące:
* ulga podatkowa (120 pln na dziecko) – 800 mln
* wspólne opodatkowanie małżonków – 2700 mln
* wspólne opodatkowanie samotnych rodziców z dzieckiem 400 mln.
Bardzo atrakcyjnym rozwiązaniem byłoby więc zintegrowanie tych ulg. Mogłoby to już w punkcie startu, bez zwiększania nakładów budżetowych umożliwić wprowadzenie odliczenia w postaci kwoty wolnej od podatku na każde dziecko w rodzinie do 600 pln (zamast 120). Na rozwiązaniu tym stracili by niepracujący, bezdzietni małżonkowie, pozostałe kategorie podatników albo utrzymały by swoje odliczenia, albo by zyskali. Cennym byłoby też chyba uproszczenie systemu podatkowego
3. Wprowadzając nowe rozwiązania może warto przemyśleć problem uzależnienia zasiłków rodzinnych od dochodów. Dokumentowanie tych dochodów jest kłopotliwe i obarczone możliwością nadużyć (praca "na czarno", za granicą itp.). Z drugiej strony wiadomo, że istnieje prawie pełna korelacja między dochodem na osobę w rodzinie, a liczbą dzieci. Może zrezygnowanie, wzorem innych państw z wypłacania zasiłku na pierwsze dziecko, pozwoliłoby na zrezygnowanie z procedur analizy dochodów, bez zwiększania wydatków i liczby objętych nim dzieci.
4. Brakuje w projekcie i załączonych dokumentach analiz wydatków samorządów na politykę rodzinną, ponoszonych głównie na utrzymywanie żłobków i przedszkoli. Są to bowiem również wydatki publiczne i ich skala powinna być znana. Wydatki te skierowane są tylko do jednej kategorii kobiet. Należałoby podjąć działania, aby inne rodziny nie były w budżetach gmin zupełnie pomijane.
5. Wadą projektu jest brak analizy różnych sytuacji rodzin i próby zaproponowania rozwiązań dla każdej grupy. Innych rozwiązań potrzebują rodziny, gdzie matka chce pracować zawodowo, a innych gdzie wolałaby pozostać w domu zajmując się dziećmi. Inna jest sytuacja rodzin ubogich, a inna tych lepiej sytuowanych.
Analizując wydatki na politykę rodzinną należy zauważyć, że ich śmielsze potraktowanie, przyniesie również oszczędności w systemie opieki społecznej, a również zwiększone wpływy podatkowe z podatku VAT płaconego przez rodziny od zwiększonej konsumpcji dzieci. Trzeba też pamiętać, że wszystkie proponowane korzyści finansowe dla rodzin i tak nie zwracają w pełni kwot, które wpłacają one do budżetu w postaci np. VAT-u od wydatków na dzieci, nie mówiąc już o przyszłych emeryturach itp..
Piotr Kapela |
|
| Powrót do góry |
|
 |
przyszła_mama Gość
|
Wysłany: Wto Mar 13, 2007 4:11 pm Temat postu: Polityka rodzinna |
|
|
Witam,
chciałabym zwrócić uwagę na kilka kwestii dotyczących obecnej polityki pro rodzinnej, jak dla mnie - do skorygowania.
1. Stworzenie takich przepisów dotyczących wszystkich świadczeń rodzinnych (szeroko rozumianych) aby nie zachęcały one do oszukiwania przez rodziców znających przepisy i umiejących je sprawnie ominąć. Podam tylko jeden z przykładów z najbliższego mojego otoczenia. "Rodzina z dwójką dzieci. Oboje rodzice pracują. Jednak jedno z nich celowo zachęciło pracodawcę do pracy bez umowy, drugie ma umowę ale tylko na minimum krajowe. Oficjalnie zarabiają 700 netto na rodzinę. A w rzeczywistości ich wynagordzenie to 3.500 zł netto na rodzinę. Ponieważ średni zarobiek na osobę to (oficjalny) 175 zł dostają od Państwa szereg dodatków zarówno z budżetu Państwa jak i gminy: stypendium socjalne, dojazd dzieci, dodatek mieszkaniowy, zasiłek rodzinny (oczywiście w przypadku nowo narodzonego dziecka należeć im się będzie również: becikowe, dodatek za urodzenie, opiekuńcze - czyli kolejne około 500 zł na miesiąc). Na chwilę obecną ich dodatkowe "zapomogi" to około 800 zł miesięcznie.
Z drugiej strony jestem ja - przykładny podatnik. Moja i męża pensja - całość na umowie, opodatkowana, ozusowana. Netto na rodzinę (do czerwca jeszcze dwuosobową) - 3.300 zł. Po urodzeniu dziecka - niestety nie będzie należeć się nam (poza becikowym) żaden dodatek i czym prędziej będę musiała wrócić do pracy, abyśmy jakoś mogli związać koniec z końcem. Koszty utrzymania mieszkania to około 1.000 miesięcznie. Będąc na wychowawczym z jednej pensji nie jesteśmy w stanie utrzymać rodziny. A nadal nie będziemy się kwalifikowac na żadne zapomogi - poniewaz pensja męża przekroczy ustawowe 504 zł na osobę w rodzinie.
Wniosek: należy tak skonstruowac przepisy - aby nie zachęcały rodzin do pracy "na czarno". niech Ci, którzy chcą być lojalni wobec tego "Państwa" byli za to jakoś wynagradzani, np. w ulgach podatkowych. Myslę tu, nie o stałej kwocie, mozliwej do odliczenia, ale kwocie faktycznie wydatkowanej - potwierdzonej FV. Zlikwiduje to tez szarą strefę wśród sprzedawców. Każdy będzie chciał FV i nikt nie usłyszy "jak nie chce pani FV to sprzedam bez Vat-u".
2. Kolejna kwestia - to pomoc w leczeniu niepłodności. Tak jakoś się dziwnie składa, że tam gdzie jest patologia - tam problemy z płodnością nie występują. Kolejne becikowe przeliczane jest na ilość win i piw. (tutaj tez uważam, ze wypłata powinna następować, po przedstawieniu Fv na zakup dziecku jakiś artykułów). Niestety nasze dziecko było przez nas dlugo "wyczekiwane" kolejne lata pochłaniały coraz to większe sumy pieniędzy związane z leczeniem. Faktem jest, że część zabiegów i wizyt jest refundowana, ale tutaj liczy się CZAS. Kolejki do "państwowych" specjalistów są ogromne, to samo dotyczy badań. A w organiźmie kobiety co 28 dni zachodzą zmiany, co 2-3 dni nalezy udać się do ginekologa i niegdy nie wiadomo kiedy to będzie. Nie można wizyt takich ustalać na 3 tygodnie wczesniej. To musza być wizyty umawiane "z dnia na dzień". Chcąć zostać jednak rodzicami pozostaje jedna droga. Wizyty prywatne. A skoro prywatne wizyty to i płatne badania, nawet te podstawowe. A i tu specjaliści prześcigają się w cenach. W poznaniu minimum to 100-150 zł za 10 minut pracy (USG). Co dwa dni - około 4-5 razy w cyklu. To już mamy miesięcznie od 400 do 750 zł. A gdzie leki? Jeden zastrzyk to nieraz 200 zł. A nieraz potrzebne sa 2-3 na cykl.
WNIOSEK: Jeżeli nie będzie małżeństw stać na leczenie płodności (a cyt:"Szacuje się, że w Polsce co 4-5 para nie może w naturalny sposób mieć dzieci") - to niestety na nic się zdadzą te wszelkie polityki pro-rodzinne. Dlaczego sa ulgi dla rencistów na zakup leków, a dla leczących niepłodność nie ma? Ja już nie mówię o kontrowersyjnym zabiegu IN-VITRO (każdy ma prawo mieć swoje zdanie na ten temat) ale o lekach i badaniach podstawowych, stymulujących rozród. Podstawowy komplet badań, który jest zlecany na pierwszej wizycie kobiecie i mężczyźnie to koszt około 400-500 zł.
3. Kolejna kwestia - to kampania na rzecz propagowania zatrudniania matek po urlopach macierzyńskich na tzw. zadaniowy czas pracy. Pozwalający na pracę on-line. Wiele firm, korzysta z programów on-line. Są stanowiska, które nie wymagają pracy w siedzibie firmy, ta sama praca mogłaby być wykonaywana przez pracownice w domach, przy jednoczesnej opiece nad maleństwem. Odszedłby tutaj problem przedszkoli, żłobków czy opiekunek. Kodeks pracy stwarza takie możliwości, ale niestety pracodawcy niewiedziec dlaczego boją się takich rozwiązań. W wielu państwach jest to bardzo lubiana przez pracodawców forma zatrudnienia. Pracodawcy nawet wymieniają szereg zalet takiej pracy dla mamy. Taka mama jest bardziej mobilna, ma komfort psychiczny i przez 8 godzin nie mysli co własnie jej dzieciątko robi i czy nie dzieje się mu krzywda. Pracodawca zleca jej zadania do wykonania i nie pyta się czy zrobi to ona od 8 do 16 czy od 6-8 i od 18-22. Zadanie ma być wykonane. A to juz mama sobie ustala kiedy je wykona. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bolo Gość
|
Wysłany: Sro Mar 14, 2007 11:53 am Temat postu: |
|
|
| Wszystko pięknie widać - czarne na białym. Dzieci nie chcemy my młodzi bo za co utrzymamy? Ulgi, dodatki po co mi to! Chciałbym tylko uczciwie zarobić by móc założyć rodzine i mieć dziecko lub nawet dzieci. Chciałbym je utrzymać z własnej wypłaty a nie z dodatków. Dodatki mogąsie skończyćlub być jednorazowe a wypłata nie jest jednorazowa,a dziecko trzeba utrzymywać minimum do 18 roku życia. Rząd prorodzinny - śmiechu warte. Dajcie godziwie zarobić a problem z zakładaniem rodzin przeminie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kakola Gość
|
Wysłany: Sro Mar 14, 2007 11:54 am Temat postu: |
|
|
Moje sugestie dotyczące polityki prorodzinnej:
1. zamiast dzielić jedną emeryturę na dwoje, żeby w razie rozwodu było sprawiedliwie, proponuję za każde wychowane dziecko dać kobiecie, która nie wróciła do pracy z tego powodu i nie odłożyła na swoją emeryturę (lub mężczyźnie, jeżeli on się tym zajmuje) konkretną sumę pieniędzy - jako jej emeryturę.
2. obniżyć lub zlikwidować podatek vat na artykuły związane z wychowaniem, edukacją dzieci
3. wprowadzić podatek od dochodów zależny od ilości utrzymywanych osób w rodzinie
4. zaoszczędzić na te cele pieniądze z becikowego (5 mld), który jest absurdalny i nikogo, poza przypadkami patologicznymi, nie zachęca do rodzenia dzieci. Czyli po prostu go zlikwidować, natomiast za to umożliwić bezpłatne "rodzenie po ludzku" oraz opiekę zdrowotną nad matką i dzieckiem |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Piotr Gość
|
Wysłany: Sro Mar 14, 2007 11:54 am Temat postu: Polityka podatkowa itp |
|
|
Doceniam, że taki dokument powstał, że myślenie o rodzinie w państwie pojawiło się. Deklaracje i opinie uderzają swoją trafnością. Niestety rozwiązania z znacznej mierze rozmijają się z nimi.
1. Skrajnym przykładem jest ogłoszenie kwot wolnych od podatku na osobę na utrzymaniu, a wprowadzenie faktycznie zasiłku kwotowego odejmowanego od wyliczonej kwoty podatku. Dla większości rodzin jest ma to ten sam wymiar finansowy, jednak nie likwiduje pułapki progresywnego podatku dla większych rodzin. Rodziny te aby zapewnić dzieciom godziwe warunki życia muszą osiągać większe dochody i nie powinny być obejmowane progresją podatkową w tym na tym samym poziomie co osoby nie mające dzieci na utrzymaniu. Przekształcenie więc w projekcie rządowym ulgi podatkowej, na deklarowaną w tytule kwotę wolną uważam za bardzo ważne. Koszty takich rozwiązań na pewno nie będą się istotnie różniły.
2. Interesujące jest dołączenie opracowań finansowych to projektu. Okazuje się, że koszty rozwiązań podatkowych na rzecz rodziny są następujące:
* ulga podatkowa (120 pln na dziecko) – 800 mln
* wspólne opodatkowanie małżonków – 2700 mln
* wspólne opodatkowanie samotnych rodziców z dzieckiem 400 mln.
Bardzo atrakcyjnym rozwiązaniem byłoby więc zintegrowanie tych ulg. Mogłoby to już w punkcie startu, bez zwiększania nakładów budżetowych umożliwić wprowadzenie odliczenia w postaci kwoty wolnej od podatku na każde dziecko w rodzinie do 600 pln (zamast 120). Na rozwiązaniu tym stracili by niepracujący, bezdzietni małżonkowie, pozostałe kategorie podatników albo utrzymały by swoje odliczenia, albo by zyskali. Cennym byłoby też chyba uproszczenie systemu podatkowego
3. Wprowadzając nowe rozwiązania może warto przemyśleć problem uzależnienia zasiłków rodzinnych od dochodów. Dokumentowanie tych dochodów jest kłopotliwe i obarczone możliwością nadużyć (praca "na czarno", za granicą itp.). Z drugiej strony wiadomo, że istnieje prawie pełna korelacja między dochodem na osobę w rodzinie, a liczbą dzieci. Może zrezygnowanie, wzorem innych państw z wypłacania zasiłku na pierwsze dziecko, pozwoliłoby na zrezygnowanie z procedur analizy dochodów, bez zwiększania wydatków i liczby objętych nim dzieci.
4. Brakuje w projekcie i załączonych dokumentach analiz wydatków samorządów na politykę rodzinną, ponoszonych głównie na utrzymywanie żłobków i przedszkoli. Są to bowiem również wydatki publiczne i ich skala powinna być znana. Wydatki te skierowane są tylko do jednej kategorii kobiet. Należałoby podjąć działania, aby inne rodziny nie były w budżetach gmin zupełnie pomijane.
5. Wadą projektu jest brak analizy różnych sytuacji rodzin i próby zaproponowania rozwiązań dla każdej grupy. Innych rozwiązań potrzebują rodziny, gdzie matka chce pracować zawodowo, a innych gdzie wolałaby pozostać w domu zajmując się dziećmi. Inna jest sytuacja rodzin ubogich, a inna tych lepiej sytuowanych.
Analizując wydatki na politykę rodzinną należy zauważyć, że ich śmielsze potraktowanie, przyniesie również oszczędności w systemie opieki społecznej, a również zwiększone wpływy podatkowe z podatku VAT płaconego przez rodziny od zwiększonej konsumpcji dzieci. Trzeba też pamiętać, że wszystkie proponowane korzyści finansowe dla rodzin i tak nie zwracają w pełni kwot, które wpłacają one do budżetu w postaci np. VAT-u od wydatków na dzieci, nie mówiąc już o przyszłych emeryturach itp..
Piotr Kapela |
|
| Powrót do góry |
|
 |
przyszła_mama Gość
|
Wysłany: Sro Mar 14, 2007 11:54 am Temat postu: Polityka rodzinna |
|
|
Witam,
chciałabym zwrócić uwagę na kilka kwestii dotyczących obecnej polityki pro rodzinnej, jak dla mnie - do skorygowania.
1. Stworzenie takich przepisów dotyczących wszystkich świadczeń rodzinnych (szeroko rozumianych) aby nie zachęcały one do oszukiwania przez rodziców znających przepisy i umiejących je sprawnie ominąć. Podam tylko jeden z przykładów z najbliższego mojego otoczenia. "Rodzina z dwójką dzieci. Oboje rodzice pracują. Jednak jedno z nich celowo zachęciło pracodawcę do pracy bez umowy, drugie ma umowę ale tylko na minimum krajowe. Oficjalnie zarabiają 700 netto na rodzinę. A w rzeczywistości ich wynagordzenie to 3.500 zł netto na rodzinę. Ponieważ średni zarobiek na osobę to (oficjalny) 175 zł dostają od Państwa szereg dodatków zarówno z budżetu Państwa jak i gminy: stypendium socjalne, dojazd dzieci, dodatek mieszkaniowy, zasiłek rodzinny (oczywiście w przypadku nowo narodzonego dziecka należeć im się będzie również: becikowe, dodatek za urodzenie, opiekuńcze - czyli kolejne około 500 zł na miesiąc). Na chwilę obecną ich dodatkowe "zapomogi" to około 800 zł miesięcznie.
Z drugiej strony jestem ja - przykładny podatnik. Moja i męża pensja - całość na umowie, opodatkowana, ozusowana. Netto na rodzinę (do czerwca jeszcze dwuosobową) - 3.300 zł. Po urodzeniu dziecka - niestety nie będzie należeć się nam (poza becikowym) żaden dodatek i czym prędziej będę musiała wrócić do pracy, abyśmy jakoś mogli związać koniec z końcem. Koszty utrzymania mieszkania to około 1.000 miesięcznie. Będąc na wychowawczym z jednej pensji nie jesteśmy w stanie utrzymać rodziny. A nadal nie będziemy się kwalifikowac na żadne zapomogi - poniewaz pensja męża przekroczy ustawowe 504 zł na osobę w rodzinie.
Wniosek: należy tak skonstruowac przepisy - aby nie zachęcały rodzin do pracy "na czarno". niech Ci, którzy chcą być lojalni wobec tego "Państwa" byli za to jakoś wynagradzani, np. w ulgach podatkowych. Myslę tu, nie o stałej kwocie, mozliwej do odliczenia, ale kwocie faktycznie wydatkowanej - potwierdzonej FV. Zlikwiduje to tez szarą strefę wśród sprzedawców. Każdy będzie chciał FV i nikt nie usłyszy "jak nie chce pani FV to sprzedam bez Vat-u".
2. Kolejna kwestia - to pomoc w leczeniu niepłodności. Tak jakoś się dziwnie składa, że tam gdzie jest patologia - tam problemy z płodnością nie występują. Kolejne becikowe przeliczane jest na ilość win i piw. (tutaj tez uważam, ze wypłata powinna następować, po przedstawieniu Fv na zakup dziecku jakiś artykułów). Niestety nasze dziecko było przez nas dlugo "wyczekiwane" kolejne lata pochłaniały coraz to większe sumy pieniędzy związane z leczeniem. Faktem jest, że część zabiegów i wizyt jest refundowana, ale tutaj liczy się CZAS. Kolejki do "państwowych" specjalistów są ogromne, to samo dotyczy badań. A w organiźmie kobiety co 28 dni zachodzą zmiany, co 2-3 dni nalezy udać się do ginekologa i niegdy nie wiadomo kiedy to będzie. Nie można wizyt takich ustalać na 3 tygodnie wczesniej. To musza być wizyty umawiane "z dnia na dzień". Chcąć zostać jednak rodzicami pozostaje jedna droga. Wizyty prywatne. A skoro prywatne wizyty to i płatne badania, nawet te podstawowe. A i tu specjaliści prześcigają się w cenach. W poznaniu minimum to 100-150 zł za 10 minut pracy (USG). Co dwa dni - około 4-5 razy w cyklu. To już mamy miesięcznie od 400 do 750 zł. A gdzie leki? Jeden zastrzyk to nieraz 200 zł. A nieraz potrzebne sa 2-3 na cykl.
WNIOSEK: Jeżeli nie będzie małżeństw stać na leczenie płodności (a cyt:"Szacuje się, że w Polsce co 4-5 para nie może w naturalny sposób mieć dzieci") - to niestety na nic się zdadzą te wszelkie polityki pro-rodzinne. Dlaczego sa ulgi dla rencistów na zakup leków, a dla leczących niepłodność nie ma? Ja już nie mówię o kontrowersyjnym zabiegu IN-VITRO (każdy ma prawo mieć swoje zdanie na ten temat) ale o lekach i badaniach podstawowych, stymulujących rozród. Podstawowy komplet badań, który jest zlecany na pierwszej wizycie kobiecie i mężczyźnie to koszt około 400-500 zł.
3. Kolejna kwestia - to kampania na rzecz propagowania zatrudniania matek po urlopach macierzyńskich na tzw. zadaniowy czas pracy. Pozwalający na pracę on-line. Wiele firm, korzysta z programów on-line. Są stanowiska, które nie wymagają pracy w siedzibie firmy, ta sama praca mogłaby być wykonaywana przez pracownice w domach, przy jednoczesnej opiece nad maleństwem. Odszedłby tutaj problem przedszkoli, żłobków czy opiekunek. Kodeks pracy stwarza takie możliwości, ale niestety pracodawcy niewiedziec dlaczego boją się takich rozwiązań. W wielu państwach jest to bardzo lubiana przez pracodawców forma zatrudnienia. Pracodawcy nawet wymieniają szereg zalet takiej pracy dla mamy. Taka mama jest bardziej mobilna, ma komfort psychiczny i przez 8 godzin nie mysli co własnie jej dzieciątko robi i czy nie dzieje się mu krzywda. Pracodawca zleca jej zadania do wykonania i nie pyta się czy zrobi to ona od 8 do 16 czy od 6-8 i od 18-22. Zadanie ma być wykonane. A to juz mama sobie ustala kiedy je wykona. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Franciszek Nosiadek Gość
|
Wysłany: Sro Mar 14, 2007 11:55 am Temat postu: Polityka sprzyjająca rodzinom |
|
|
Jeżeli chcecie rzeczywistego a nie tylko udawanego równouprawnienia kobiet na rynku pracy to usuńcie z kodeksu pracy i przepisów ubezpieczeniowych wszystkie pozostałe po PRL-u archaiczne regulacje prawne obciążające pracodawcę a szczególnie właścicieli małego rodzinnego przedsiębiorstwa kosztami ochrony zatrudnionych przez nich kobiet przed skutkami ekonomicznymi macierzyństwa. Prawo, które powoduje w razie macierzyństwa zatrudnianej młodej kobiety zagrożenie dla bytu rodziny właściciela, prawo, które nie liczy się z możliwościami ekonomicznymi finansowania ochrony pracy kobiet przez małe jednoosobowe zakłady, w których pracodawca pracuje sam po 12 godzin a zatrudnia 1 lub 2 pracownice do prac pomocniczych odstrasza, mikroprzedsiębiorców od zatrudniania kobiet, bo dodatkowe wydatki w okresie, gdy spadają przychody takiej małej firmy, gdyż trzeba pracować za kogoś, kto nie pracuje, ale ma prawo pobierać wynagrodzenie od pracodawcy, mimo, że ten ledwo utrzymuje płynność finansową i ponosi straty i każdy dodatkowy wydatek pogorszy poziom życia jego rodziny, w której również są wychowywane dzieci. Dlatego Mikroprzedsiębiorcy niechętnie zatrudniają kobiety w wieku odpowiednim do rodzenia dzieci i kobiety wychowujące małe dzieci, bo wynikające z nadal obowiązującego prawodawstwa PRL prawa pracowników stanowiące dodatkowe wydatki i koszty w wielu przypadkach stanowią zagrożenie egzystencji ekonomicznej mikroprzedsiębiorców.
A zapytajmy inaczej. Dlaczego pracodawca ma nadal pokrywać koszty wynikające z faktu, że pracownica zaszła w ciążę? Skoro jego własna pracująca z nim w ich prywatnej firmie żona pozbawiona jest praw, które ma pracownica?
Patrz artykuł 185 paragraf 1 K.P. nakazuje pracodawcy płacić za czas zwolnienia od pracy w celu przeprowadzenia badań lekarskich związanych z ciążą. A czy klienci firmy zgodzą się na podwyższenie cen usług lub towarów, aby te wydatki można było sfinansować. A art. 187. paragraf 1 nadal nakazuje pracodawcy by wypłacał pracownicy wynagrodzenie za to, że ta przyniosła zaświadczenie, iż karmi swoje dziecko piersią. Dlaczego nie wystarczy, że pracodawca za cały okres zatrudnienia opłacał za pracownicę składkę na ubezpieczenie na wypadek choroby i macierzyństwa?
Zapłacenie składek powinno być jedynym finansowym obowiązkiem i obciążeniem pracodawcy wobec karmiących matek i chorujących pracowników. A jeżeli wpływające z tego tytułu środki pieniężne sa za małe, bo Polacy więcej chorują i rodzą więcej dzieci to niech wzrosną składki płacone przez pracowników, bo to pracownik ubezpiecza się na wypadek choroby i macierzyństwa. To nie jest konstytucyjny obowiązek pracodawców łożyć środki na wychowanie dzieci pracowników i na utrzymywanie osób niezdolnych do pracy a mimo to ustawa kodeks pracy bezmyślnie zrównała pracodawcę zatrudniającego jedna pracownicę z wielkim socjalistycznym zakładem w PRL typu Huta Katowice. A minęło już 17 lat przekształceń i dziś więcej jest mikroprzedsiębiorców niż pracowników dużych firm państwowych.
A archaiczny, Art 188, który nakazuje zwiększyć pracownikom wychowującym dzieci do lat 14 o 2 dni wymiar rocznego urlopu na koszt pracodawcy. Czyż to zachęca do zatrudniania osób wychowujących większą ilość dzieci? Tak samo przepis, art. 92 paragraf 1 nakazujący pracodawcy zapłacić choremu pracownikowi 80% wynagrodzenie za 33 dni niezdolności do pracy, która powstała np w skutek przykładowo pijaństwa pracownika. A jeżeli niezdolność do pracy powstała w okresie ciąży lub jest następstwem wypadku w drodze do lub z pracy nawet, jeżeli wypadek spowodował sam pracownik, to 100% wynagrodzenia obliczanego jak za urlop. Tymczasem, są to sytuacje, które normalnie nawet w PRL były objęte systemem ubezpieczenia wypadkowego i powinny tam wrócić a nie zaśmiecać Kodeks Pracy, bo pracodawca borykający się z konkurencją rynkową to nie socjalistyczny zakład pracy, który miał za zadanie budowę ustroju komunistycznego i nie musiał przy tym liczyć rzeczywistych kosztów ani wypracowywać zysku wystarczającego na pokrywanie swoich zobowiązań. Dlatego trzeba wypracować nową filozofię realizacji ubezpieczenia społecznego na wypadek choroby i macierzyństwa zamiast przerzucać systemowe problemy na pracodawców, żyjących nieraz skromniej niż ich pracownicy. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|